Podróż za jeden uśmiech

Ferrari, policyjną karetką lub karawanem. Tak podróżują szczecińscy autostopowicze. Dla jednych to okazjonalna przygoda, dla innych styl życia.

Dlaczego wybierają autostop? Z różnych względów. Bo chcą zaoszczędzić na bilecie, przeżyć niezapomnianą przygodę, a nie lubią zorganizowanych wycieczek w opcji all inclusive. Wierzą w ludzką życzliwość i jak do tej pory nie zawiedli się. Autostop to spontaniczność, w której nie zawsze najistotniejszy jest cel. Czasem ważniejsza jest sama podróż.

— Pamiętam kiedyś podróżowałyśmy autostopem z koleżanką, wracałyśmy ze Słupska do Krakowa — opowiada Maria Brodzikowska, wykładowca uniwersytecki, która często podróżuje autostopem.

— Miałyśmy zaplanowaną trasę przez Toruń i Łódź. Ale kierowca, którego złapałyśmy w Chojnicach był taki strasznie fajny i tak nam się dobrze rozmawiało, że dojechałyśmy z nim do Warszawy!

Tam musiałyśmy przenocować u koleżanki, ale cóż – i tak było fajnie.

Romek Zańko, twórca Fundacji Pod Sukniami, jest niekwestionowanym królem autostopu. Podróżuje od 17 roku życia, zwiedził praktycznie całą Europę i Azję. Za wycieczkę, którą odbył w towarzystwie syna Jonasza, przez Ukrainę, Syberię i Sachalin do Japonii zostali laureatami nagrody National Geographic Traveler 2008.

— Z reguły, kierowcy, którzy zabierają „ na stopa” mają w sobie coś fajnego, miłego – z nimi nigdy nie jest nudno — uważa Zańko. — Często sami podróżowali autostopem, dlatego teraz zabierają innych.

Gdzie jechać?

Jakie kraje są najbardziej gościnne? Bardzo chętnie zatrzymują się Niemcy, a w Holandii są nawet wydzielone miejsca dla autostopowiczów. Natomiast w Norwegii każdy ma swój samochód i idea darmowego podróżowania jest im kompletnie obca, podobnie w Chinach, gdzie na początku żądają opłaty za podwóz. Japonia to kraj bardzo przyjazny amatorom darmowej podróży, a autostop ma tam nawet swoją nazwę – Hitch Hajku (od angielskiego hitchhike).

Romek Zańko wraz z synem odwiedził ostatnio Norwegię zimą. W dzień podróżowali, łapali okazję, w nocy, gdy temperatura spadała do -25 stopni znajdowali gościnę w garażach lub domkach dla gości życzliwych Norwegów.

— Tam autostop to prawdziwy survival — wspomina Zańko. — Norwegowie są zamknięci w sobie, niechętnie się zatrzymują. Nam jednak udało się spotkać paru bardzo życzliwych…

W podroż na Riwierę Francuską wybrali się studenci ze Szczecina – Przemysław Matuszczyk i Artur Woroszyło. Podróżowali systemem „od stacji do stacji”, który doskonale jest znany w całej Europie. Polega on na tym, że podchodzi się bezpośrednio do kierowcy stojącego na stacji benzynowej i prosi o podwiezienie. Panowie mieli przeróżne patenty na zatrzymywanie kierowców. Białe koszulki (podobno wzbudzają zaufanie) z wymalowanymi uśmiechami, lizak policyjny, uśmiech na twarzy i „moonwalk” na poboczu to tylko niektóre z nich.

— Uśmiech od ucha do ucha, pełen luz i nienaganny ubiór – to była nasza recepta na sukces — opowiadają — I faktycznie rzadko się zdarzało byśmy stali dłużej niż godzinę.

Szkoła życzliwości

W podróżowaniu autostopem często polega się na ludzkiej życzliwości.

— Pamiętam kiedyś staliśmy bardzo długo na Uralu. Robiło się coraz chłodniej, zaczynało się ściemniać. Nagle zatrzymał się ogromny TIR. Kierowca otworzył drzwi i w milczeniu zaprosił nas do środka. W odpowiedzi na nasze pytanie dlaczego zdecydował się nas zabrać usłyszeliśmy jedno zdanie: „ zamarzlibyście”. I to było jedyne zdanie które wypowiedział, a podróż trwała dobre 10 godzin! — śmieje się Zańko.

Z ogromną życzliwością spotkali się też studenci ze Szczecina. Gdy jednemu z kierowców zepsuł się samochód zapłacił im za nocleg w hotelu, w sumie podróżowali z nim 3 dni aż na samą Riwierę Francuską. Spotkali też Włocha, geologa działającego w UNESCO, który ugościł ich w swoim własnym domu.

Autostop bezpieczny czy nie?

Zdania są podzielone, jak mówią zgodnie autostopowicze, trzeba mieć szczęście i polegać na intuicji.

— Nam, odpukać, nigdy się nic złego nie przytrafiło. Trzeba mieć trochę zaufania do ludzi — uważa Zańko. — I intuicję. Jeżeli coś mi mówi „nie wsiadaj” zawsze słucham głosu rozsądku.

— Zawsze trzymaliśmy się razem — dodaje Przemysław Matuszczyk. — Jesteśmy w parze, jedziemy w parze – koniec i kropka. Nie ukrywam, że miałem przy sobie gaz pieprzowy, nie przydał się, ale nigdy nic nie wiadomo…

Przykazania autostopowiczów

 • Nigdy nie ufaj w 100% osobie, z którą jedziesz,
 • noś odblaskowe ubranie wieczorem i nocą,aby być widocznym na drodze,
 • noś ze sobą dwie baterie do telefonu,
 • zawsze trzymaj wszystkie cenne i ważne dla ciebie rzeczy przy sobie,
 • zaopatrz się w gaz pieprzowy,
 • pamiętaj, że łapanie okazji/podróżowanie autostopem jest nielegalne w niektórych krajach, np. USA,
 • jeśli możesz to informuj swoją rodzinę i znajomych gdzie jesteś.

Źrodło: Tomasz Bułka „Jak podróżować autostopem”

Jedną ze swoich podróży niezbyt dobrze wspomina Maria Brodzikowska.

— Jechaliśmy z mężem po Polsce. Długo nie mogliśmy nic złapać, aż zatrzymało się Ferrari… Wsiadłam z radością, ale żałowałam potem tego bardzo, bo kilka razy miałam wrażenie, że stracę życie pod TIR-em. Z Przemyśla do Tarnowa jechaliśmy w niecałe dwie godziny!

Bywają też sytuacje kryzysowe. Studenci na Riwierze Francuskiej spędzili czekając na okazję… 13 godzin. Romek Zańko też ma za sobą długie godziny spędzone przy autostradzie.

— Czasem wyciągasz rękę i kierowca zatrzymuje się jak taksówka, czasem trzeba trochę poczekać — opowiada. — Pamiętam, że rekord oczekiwania na okazję pobiliśmy z Jonaszem w Dover.

Staliśmy tam …trzy dni!

Bywa tez że po długim oczekiwaniu pomoc zjawia się z najmniej spodziewanej strony.

— Stałyśmy parę godzin na autostradzie, zmęczone i zestresowane, aż tu nagle zatrzymuje się… karetka policyjna — opowiada Brodzikowska. — Kierowca nas bardzo przeprosił i powiedział, że niestety, miejsce ma tylko z tyłu i musi nas zamknąć. Miałam więc unikalną możliwość przejechania się w więźniarce za kratkami!

Czasem podroż autostopem przypomina scenę z sensacyjnego filmu, a przygody mogą zmrozić krew w żyłach bardziej wrażliwym podróżnikom.

— Pamiętam naszą podroż po Indiach. Byliśmy w okolicach Biharu – jednej z najbiedniejszych części tego kraju — opowiada Zańko. — Podeszliśmy do zaparkowanego przy drodze Jeepa, poprosiliśmy o podwiezienie, kierowca chętnie się zgodził. Szczęśliwi usadowiliśmy się z tyłu samochodu. Kierowca ruszył, a my po chwili zorientowaliśmy się, że tuż obok nas leży owinięte materiałem ciało! Okazało się, że wnuczek wiezie… zmarłą babcię na kremację! Grzecznie podziękowaliśmy za wspólną podroż i uciekliśmy czym prędzej…

Kilka faktów:

• W dzisiejszych czasach ludzie coraz rzadziej chcą podwozić autostopowiczów,
• młodzi są częściej podwożeni niż starsi ludzie,
• kobiety są częściej wybierane niż mężczyźni,
• samotnie podróżujący autostopowicze mają większe szanse na złapanie okazji niż grupy dwu – i trzyosobowe,
• podróżowanie autostopem nie jest dla każdego. Istnieje wiele niebezpieczeństw z tym związanych,
• zdarzyć się może, że będziesz zmuszony do spędzenia nocy pod gołym niebem w nieprzyjaznym otoczeniu.

Prestiż  
Listopad 2011